niedziela, 19 października 2014

"Samotność ma twoje imię" Monika A. Oleksa

"Samotność ma twoje imię" Monika A. Oleksa
Autor: Monika A. Oleksa
Tytuł: "Samotność ma twoje imię:
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
rok wydania: 2014
ilość stron: 424
moja ocena: 5/6



Samotność nie jest niczym niezwykłym. Zagląda do wielu okien, puka do drzwi i nieproszona zostaje na dłużej. Mości sobie miejsce w sercu, by powoli malować świat na szaro. Czasem odchodzi przestraszona czyimś czułym gestem, życzliwym spojrzeniem. Zamiera przerażona dotykiem czyjejś ciepłej dłoni. Zasypia słysząc słowa „kocham cię”, które jak magiczne zaklęcie wprawiają ją w stan hibernacji. Jednak serce zarażone samotnością nigdy o niej nie zapomina.

Jedno spojrzenie wystarczyło aby przeszłość wdarła się w życie Ewy i zburzyła pozorny spokój, którym karmiła się od lat. Oczy, których blasku nie zgasił upływ czasu zabrały Ewę w sentymentalną podróż do świata utkanego z marzeń cienkich jak pajęczyna. A raczej złudzeń, którymi żyła od lat. Przez ułamek sekundy to spojrzenie, a z nim cały Mateusz należały tylko do niej. Jednak on przed laty wybrał inną. Stała teraz przy jego boku, wypełniając sobą miejsce, które należało się jej, Ewie. Przypadkowe spotkanie uruchomiło lawinę wspomnień. Wspomnień, które na zawsze powinny zostać uśpione.


W życiu każdego człowieka przychodzi moment, kiedy staje oko w oko z samotnością. Nie wszystkie troski da się dzielić na pół. Samotność ma wiele twarzy. Czasem jest stanem przejściowym, a czasem staje się wierną towarzyszką już na zawsze. Czytając powieść Pani Moniki A. Oleksy zrozumiałam, że jest to pewien stan umysłu, w który często sami się wpędzamy. Mimo najszczerszych chęci nie byłam w stanie polubić Ewy. Zbudowała swój świat na złudzeniach, zamknęła się w sobie, nie dopuszczając okruchów szczęścia ani nie dając sobie do niego prawa. Gdyby tylko Ewa otworzyła szerzej oczy i przestała skupiać się na niemożliwym dostrzegłaby jak wiele otrzymała od losu. W końcu ma babcię, na którą zawsze może liczyć, przyjaciółkę, która dzieli z nią każdą troskę, ma pracę, która jest dla niej pasją, a jakby tego było mało, los stawia na jej drodze cudownych ludzi, którzy służą mądrą radą. I gdzie tu miejsce na samotność? Czy naprawdę może ją wypełnić tylko Mateusz? Jeszcze niedawno odpowiedziałabym, że tak, ale po przeczytaniu książki Pani Oleksy zmieniłam zdanie. Samotność można oswoić, nauczyć się z nią żyć, cieszyć się z drobnostek, a przede wszystkim nie budować życia na tak kruchych fundamentach, jak „co by było gdyby”. Przynajmniej trzeba próbować, na przekór upartemu sercu, które podpowiada co innego.

Co wyróżnia dobrą książkę? Z pewnością nie idealni bohaterowie, którzy żyją w świecie jak z bajki. Dobra powieść zmusza do myślenia, a postaci w niej opisanych wcale nie trzeba lubić. Ważne, że tak jak Ewa, wnoszą coś nowego do naszego życia, dają inne spojrzenie na pewne problemy, dzięki czemu łatwiej nam, czytelnikom spojrzeć z boku na własne życie.

„Samotność …” to powieść utkana z emocji. W książce, tak jak w życiu często biorą one górę nad rozsądkiem. Trudno jest zmienić nasze subiektywne odczucia, zaprogramować się na szczęście bądź wmówić sobie, że od dziś przestaję żyć tęsknotą i zaczynam po prostu czerpać radość z tego co mam. To trudna sztuka. Człowiek albo się z tą zdolnością rodzi, albo musi ją sobie przyswoić ucząc się na błędach.


Dawno już nie czytałam książki, która wzbudziłaby we mnie tyle emocji i skłoniła do aż tak wielu przemyśleń. Gorąco zachęcam do lektury „Samotności…”, która i dla Was może stać się podróżą w głąb siebie i swoistą lekcją życia.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Zysk i S-ka



Jak Wam się podoba moja zakładka?





piątek, 17 października 2014

Magdalena Kawka "W zakątku cmentarza, czyli koniec wieczności" już wkrótce premiera



Niedługo 1 listopada. Dzień kojarzący się z tym co nieuchronne. Chyba rzadko kto lubi spacer wśród płonących zniczy, z których każdy przypomina o kimś, kogo już nie ma. Ja należę do wyjątków, bowiem lubię atmosferę tego dnia. 
Myślę, że najnowsza powieść Pani Magdaleny Kawki doskonale wpasuje się w listopadowy nastrój. Już nie mogę się jej doczekać.

Czy zastanawialiście się kiedyś, co się dzieje na cmentarzu, gdy za ostatnim odwiedzającym zamyka się brama? Jakie emocje, namiętności i obawy kłębią się między nagrobkami? Czy wiecie ile samozaparcia potrzebuje Artystka, by zdobyć choćby lichą pomadkę, która podreperuje jej nadwątloną śmiercią urodę?
A Poeta? Ileż, biedak musi przerzucić rozmokłych kartonów po zniczach, zanim znajdzie jeden, na którym da się coś zapisać...
Po drugiej stronie życia zwykłe, codzienne czynności zyskują inny wymiar i stwarzają niewyobrażalne trudności. Zwłaszcza, gdy człowiek nieustannie obawia się świateł znad łąki oraz tajemniczej Kobiety z Klasą, o której krążą potworne historie.
I gdy najbardziej ze wszystkiego boi się utraty wieczności.

Skusicie się na tę książkę? Czy to coś dla Was? Ja jestem zaintrygowana.



czwartek, 16 października 2014

"Pegaz. Ogień życia" Kate O`Hearn

Kate O`Hearn, "Pegaz. Ogień życia", recenzja książki
Autor: Kate O`Hearn
Tytuł: "Pegaz. Ogień życia"
Wydawnictwo: Papilon
Rok wydania: 2014
ilość stron: 344
moja ocena: 5,5/6








W czasach szkolnych mitologia była dla mnie wielkim odkryciem. Z zapartym tchem śledziłam pełne niebezpiecznych przygód losy bogów, którzy choć obdarzeni nadprzyrodzonymi zdolnościami, często posiadali też typowo ludzkie słabości. Chociaż dziś nie jestem wielką miłośniczką fantastyki to jednak po książkę Kate O`Hearn „Pegaz. Ogień życia” sięgnęłam z ogromną ciekawością.

Pewnej nocy nad Nowym Yorkiem szaleje wyjątkowo groźna burza. Pioruny ciskają z ogromną mocą, siejąc wśród ludzi panikę. Trzynastoletnia Emily jest w domu sama. Jej mama zmarła trzy miesiące temu, a tata jako policjant ma w pracy pełne ręce roboty. Po wyjątkowo silnym uderzeniu pioruna całe miasto zostaje pozbawione prądu. Jakby tego było mało, z dachu dochodzą dziwne dźwięki. Odważna dziewczynka postanawia sprawdzić, co tam się dzieje. Odkrycie, którego dokonuje na zawsze zmienia jej życie.

Sięgając po powieść „Pegaz. Ogień życia” nie sądziłam, że będzie to aż tak emocjonująca przygoda. Autorce bardzo zgrabnie wyszło połączenie fantastycznego świata mitów rzymskich z rzeczywistością. Niezwykle plastyczny język i realistyczne opisy sprawiają, że bardzo łatwo wyobrazić sobie mityczną Dianę stąpającą po ziemi, bądź śnieżnobiałego Pegaza szybującego nad Nowym Yorkiem. Fabuła rozbudza ciekawość i zachęca do zapoznania się z mitologią. Nie sądziłam, że powieść skierowana raczej do młodszej grupy wiekowej tak bardzo mnie wciągnie. Podziwiałam odwagę Emily, waleczność Pelena, a magia Pegaza sprawiła, że z ogromną ciekawością przewracałam kolejne strony książki. Każdy opisany przez Autorkę bohater ma w sobie to coś co może przyciągnąć młodego czytelnika. Czy to będzie spokój i opanowanie Emily, buńczuczność Joela czy też niezwykłość Pegaza to już zależy wyłącznie od upodobań młodzieży.

Powieść ma dwóch narratorów, Emily i Pelena - olimpijskiego złodziejaszka, który przez swoją pazerność spowodował wiele nieszczęść. Mimo tego to on właśnie wydaje mi się najciekawszą postacią powieści.


Co prawda naście lat skończyłam dawno temu, ale powieść Kate O`Hearn czytałam z wypiekami na twarzy. Jestem żywym przykładem tego, że książka może się spodobać nie tylko miłośnikom fantastyki, ale także osobom, które tak jak ja twardo stąpają po ziemi.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Aleksandrze z Grupy Wydawniczej Publicat

                                          

sobota, 11 października 2014

"Klinika pod Boliłapką. Hopek nie może jeść" Liliana Fabisińska

Klinika pod Boliłapką, Hopek nie może jeść Liliana Fabisińska
Autor: Liliana Fabisińska
Tytuł: "Hopek nie może jeść"
Wydawnictwo: Papilon
rok wydania: 2014
ilość stron: 96
seria: Klinika pod Boliłapką
moja ocena: 6/6





Książeczki z tej serii:
"Maksio ma kłopoty"
"Pierrota bolą kopytka"
 "Muszka, która nie umie latać"
 "Jeżynka nie chce się bawić"

W Klinice pod Boliłapką trwają przygotowania do ślubu doktor Magdy i Pawła. Kajtek i Dominika bardzo przeżywają tę uroczystość i nie są w stanie o niczym innym myśleć. Jednak w dniu ślubu okazuje się, że mama zniknęła. Dzieci nie mogą się do niej dodzwonić. Jakby tego było mało w klinice zjawia się mały chłopiec z chorym króliczkiem w transporterze. Franio twierdzi, że nikt nie wie o jego wyprawie, a gdy dowiaduje się, że w klinice nie ma żadnego weterynarza, wpada w rozpacz. Chłopiec nie jest w stanie powiedzieć jak się nazywa ani gdzie mieszka. Jedno jest pewne: mały nie ruszy się spod kliniki dopóki ktoś nie pomoże jego małemu przyjacielowi.

Tym razem Pani Liliana Fabisińska zaserwowała czytelnikom naprawdę przednią zabawę. Czytając uśmiałam się do łez. Momentami, tak jak i w życiu sytuacja wymykała się spod kontroli. Totalny chaos i zamieszanie brały górę. Bliźniaki musiały poradzić sobie same z sytuacją, która przerosłaby niejednego dorosłego. I tym razem młodzi czytelnicy mają okazję dowiedzieć się czegoś nowego o zwierzakach, ich nawykach i pielęgnacji. Fachowe informacje przekazane są w prosty i przystępny sposób. Choć w tej akurat książeczce to nie one wysuwają się na plan pierwszy. Oczywiście tytułowy króliczek wymaga pomocy, a jego mały właściciel zdobywa cenną wiedzę na temat opieki nad pupilem. Jednak głównym tematem pozostaje ślub i wszystko co z nim związane. Pani Fabisińska tym razem postawiła na humor. „Hopek nie może jeść” to przezabawna komedia pomyłek, która rozbawi nawet największego ponuraka.

Z książeczki płynie też bardzo ważne przesłanie, szczególnie dla nas – dorosłych. Tak naprawdę nie jest ważne, jakie mamy na sobie rzeczy, jakimi jeźdźmy samochodami, ale to żebyśmy byli z tymi, których szczere kochamy. Powinniśmy uczyć tego nasze dzieci dając im przykład. Dobrym początkiem będzie lektura tejże książeczki.


Niestety rozwody nie są dziś niczym niezwykłym. Wiele dzieci musi borykać się z rozstaniem rodziców. To ogromne przeżycie dla każdego malucha. Rozstaniu zazwyczaj towarzyszą wielkie emocje, a co za tym idzie ogromy stres. Pani Fabisińska pokazuje, że mimo wszystko można rozejść się w sposób kulturalny, ułatwiając tym samym dzieciom odnalezienie się w nowej sytuacji. Kajtek i Dominika również bardzo przeżyli rozwód rodziców, który początkowo także był dość burzliwy. Z czasem jednak zaakceptowali nową żonę taty, a także doktora Pawła (którego sami przecież zatrudnili) w roli przyszłego męża mamy. Z pewnością dla dzieci nie jest to łatwe. Dlatego książeczki z serii „Klinika pod Boliłapką” szczególnie polecam maluchom, które będą musiały zmierzyć się z tym problemem.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Aleksandrze z Grupy Wydawniczej Publicat
                                          

środa, 8 października 2014

Carpe diem

carpe diem, Anna Przybylska
źródło


Kiedy w niedzielę dowiedziałam się o śmierci Anny Przybylskiej byłam zszokowana. Poczułam się jakby odszedł ktoś bliski. Przecież nie znałam Jej osobiście, nie jestem nawet wielką fanką kina ani telewizji. A jednak ciągle widzę Jej śliczną uśmiechniętą twarz. Nie mogę przestać o Niej myśleć. Serce mi pęka na myśl o Jej dzieciach. Całe życie bez Mamy? Choćby były otoczone najczulszą opieką, nikt im Jej nie zastąpi. Żałoba to coś strasznego. Wżera się w serce i zatruwa umysł. Szczególnie jeśli nie ma się znikąd wsparcia. Wierzę jednak, że te małe istotki nie zostaną pozbawione fachowej pomocy.

Ten post miał nigdy nie powstać. W końcu jest to blog poświęcony książkom, a nie aktorom. Jednak od niedzieli nagromadziło się we mnie tyle emocji, że po prostu muszę się nimi z Wami podzielić. Całym sercem wierzę w Boga, więc nie wolno mi pytać „dlaczego?”, choć ciągle to pytanie dźwięczy mi w głowie. Bóg każdemu z nas wyznacza drogę. Tylko On wie jak długo ona będzie trwała. A jednak trudno pogodzić się z nieuchronnością.  Szczególnie kiedy odchodzi tak młoda osoba. Może więc warto wczytać się w słowa Ani Przybylskiej i przewartościować swoje życie. Nie tylko zastanowić się nad tym, co jest dla nas najważniejsze, ale przede wszystkim wcielić owe priorytety w życie. Wiem, że wbrew pozorom nie jest to łatwe.  

Kiedy po Twoim policzku spłynie ostatnia łza, a w sercu wybrzmią ostanie akordy żałobnej melodii, pomyśl, że Twoja droga wciąż mknie ku nieuchronności. Jeszcze wiele możesz na niej zmienić. Spróbuj...

poniedziałek, 6 października 2014

"Klinika pod Boliłapką. Jeżynka nie chce się bawić" Liliana Fabisińska

Liliana Fabisińska, Klinika pod Boliłapką, Jeżynka nie chce się bawić, recenzja książki
Autor: Liliana Fabisińska
Tytuł: "Jeżynka nie chce się bawić"
Wydawnictwo: Papilon
rok wydania: 2014
ilość stron: 96
seria: Klinika pod Boliłapką
moja ocena: 6/6
Książeczki z tej serii:
"Maksio ma kłopoty"
"Pierrota bolą kopytka"
                                                                     "Muszka, która nie umie latać"



Piotrek od dawna marzył o własnym zwierzaku. Rodzice jednak w nieskończoność odkładali tak ważną dla niego decyzję. Kiedy na świat przyszła jego mała siostrzyczka Michasia, okazało się, że jest alergiczną. Piotrek musiał pożegnać się z marzeniami o własnym psie lub kocie. Jakież więc było jego zdumienie, gdy pewnego dnia mama wręczyła mu słoik z malutkim jeżykiem. Chłopiec zakochał się w pupilce od pierwszego wejrzenia. Bardzo starał się aby Jeżynce było u niego dobrze. Jednak pewnego dnia z przerażeniem zauważył, że mała jest osowiała i często się drapie. Postanawia nakłonić rodziców do wizyty u weterynarza jednak ciągle coś im przeszkadza. Czy Piotrkowi uda się w końcu przekonać rodziców? Czy Jeżynka naprawdę jest poważnie chora?

Klinika pod Boliłapką tym razem przygarnęła pod swe skrzydła nietypowego gościa. Jeże pigmejskie nie należą do popularnych zwierzątek. Przyznam, że sama nie wiedziałabym jak się takim maleństwem opiekować. Książeczka pani Fabisińskiej z pewnością nie jest poradnikiem, a jednak w bardzo przystępny i prosty sposób wyjaśnia podstawowe zasadny hodowli jeżyków.

Autorka zwróciła też uwagę na pewien problem, który dotyczy bardziej nas, rodziców. Często bowiem nie słuchamy naszych pociech, bagatelizujemy ich lęki i problemy, które nam wydają się błahe. Tymczasem dla dziecka może to być sprawa życia i śmierci. Zostawione samo sobie może poczuć się zlekceważone bądź też podejmować nie zawsze rozsądne działania na własną rękę. Piotrek okazał się doskonałym opiekunem i przede wszystkim świetnym obserwatorem. Bezbłędnie zinterpretował niepokojące objawy, chociaż gdyby nie dziadek, decyzja którą podjął mogłaby mieć tragiczne skutki.


Obecnie sporo jest na rynku książeczek dla dzieci. Często ich tematyka związana jest ze zwierzętami. Jednak moim zdaniem seria o Klinice pod Boliłapką zdecydowanie wyróżnia się na tle innych. Przede wszystkim ich fabuła jest precyzyjnie skomponowana. Książeczki napisane są rzetelnie bowiem wszelkie zwierzęce choroby konsultowane są z weterynarzem. Język, którym posługuje się Pani Fabisińska jest prosty i przystępny. A co najważniejsze, dzieci zachowują się jak dzieci, a nie jak mali dorośli. Nie są chodzącymi ideałami, nie zawsze zachowują się grzecznie, popełniają błędy i mają swoje dziecięce humory. Dzięki temu łatwiej młodym czytelnikom identyfikować się z bohaterami książeczek, a nam rodzicom łatwiej  przyswoić dziecku podstawowe zasadny dobrego zachowania. Świetna lektura dla całej rodziny.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Pani Aleksandrze z Grupy Wydawniczej Publicat

                                       

piątek, 3 października 2014

Nowości Wydawnictwa M


  
Obrazek Siedem grzechów głównych dzisiaj


Joanna Petry-Mroczkowska - 7 grzechów głównych dzisiaj
Jak dziś rozumieć nauczanie o siedmiu grzechach głównych? Jakich sfer ono obecnie dotyczy? Czym dla współczesnego człowieka jest grzech?

Książka, którą trzymają Państwo w rękach, pokazuje zderzenie nauczania Kościoła w kwestiach moralnych z kondycją duchową współczesnego człowieka. Dr Joanna Petry-Mroczkowska jest cenioną katolicką publicystką i autorką wielu książek. Mieszka w USA i w Polsce. Od lat, z perspektywy tych dwóch krajów, wnikliwie obserwuje zmiany we współczesnej kulturze i jej wpływ na chrześcijaństwo. 



Obrazek Łowcy wolności 

Robert Tekieli – Łowcy Wolności

Łowcy wolności to kontynuacja nagrodzonej na Targach Wydawców Katolickich w 2013 r. książki Zmanipuluję cię, kochanie. Robert Tekieli przytacza historie ludzi stykających się z różnymi formami niechrześcijańskich duchowości. Jak przekonuje autor, efekty tych spotkań są zwykle bardzo podobne i narażają na liczne duchowe niebezpieczeństwa.
Zachęcamy wszystkich czytelników, którym nie są obojętne współczesne zagrożenia, do wnikliwej lektury tej pozycji.

                                                  *     *     *

W latach sześćdziesiątych w Kalifornii rozpowszechnił się nowy sposób przeżywania świata – New Age. Dziś jest obecny w całej kulturze. Skrajnie różni się od dwóch potężnych nurtów umysłowych, humanizmu materialistycznego i humanizmu chrześcijańskiego, które współtworzyły nowożytną cywilizację zachodnią – cywilizację naukowo-chrześcijańską. Światopogląd New Age jest powrotem do pogaństwa, wbrew zapewnieniom o swej nowości. Jest zaprzeczeniem rozumu, odnowieniem przesądów, powrotem do zabobonów.


Obrazek Medytacje różańcowe

Niezbędna pomoc przy rozważaniu tajemnic różańca świętego!

James M. Hahn to prawdziwy pasjonat różańca. Od 2005 roku prowadzi bloga na temat tej modlitwy,
a książka – jak sam stwierdza - została napisana po to, aby spełnić jego własne pragnienie pełniejszej kontemplacji tajemnic różańcowych.

Autor odwołuje się zarówno do odnowy różańca postulowanej przez św. Jana Pawła II w „Liście o Różańcu Świętym”, jak również do pism św. Josemaríi Escrivy de Balaguera, który pisał, że „modlitwa musi być zakorzeniona w sercu tak, aby podczas odmawiania różańca umysł mógł zagłębić się w kontemplacji każdej z tajemnic”.

Książka zawiera siedem propozycji rozważań różańcowych opartych na Biblii, z których każda prowadzi do pogłębienia i zarazem zrozumienia innego aspektu życia. Tak więc mamy okazję, aby dzięki medytacji różańcowej zgłębiać w naszym życiu sens pracy, relacji małżeńskich i rodzinnych, Mszy Świętej, jak również odnaleźć prawidłowe odniesienie do problemów codziennego życia.

Dodatkowym walorem książki jest to, że jej autor jest człowiekiem świeckim i z takiej perspektywy dzieli się owocami swojej kontemplacji.

Książka może być nie tylko pomocna przy prowadzeniu nabożeństwa różańcowego w parafiach i różnych wspólnotach, ale także w modlitwie osobistej.

Unikalne cechy książki:

·         praktyczne i inspirujące medytacje różańcowe

·         adresowana zarówno do świeckich jak i duchownych
·         uniwersalizm przekazu
·         prostota języka



wtorek, 30 września 2014

"Długie lato w Magnolii" Grażyna Jeromin - Gałuszka

Grażyna Jeromin-Gałuszka "Długie lato w Magnolii"
Autor: Grażyna Jeromin - Gałuszka
Tytuł: "Długie lato w Magnolii"
Wydawnictwo: Prószyński - S-ka
rok wydania: 2014
ilość stron: 400
moja ocena: 6!/6

Polecam również:




Czy chcielibyście zatrzymać się w takim miejscu jak Magnolia? Gdzieś w bieszczadzkiej głuszy, prawie na krańcu świata znajduje się pensjonat, który niewiele ma wspólnego z pełnymi uroku, małymi hotelikami, w których panuje rodzinna atmosfera. Magnolia to tak naprawdę dawne więzienie. Budynek, w którym nic do siebie nie pasuje. Cóż … miejsce nijakie, właścicielka gderliwa, mało gościnna, podobnie jak i reszta personelu bardziej skupia się na własnym życiu niż na zaglądających do Magnolii turystach.

Pewnego dnia w pensjonacie zatrzymuje się niezwykły gość. Tożsamość nieznajomego mało obchodziłaby mieszkanki Magnolii, gdyby nie Tusia, która rozpoznaje w nim znanego autora kryminałów Maurycego Murawskiego. Ale gość to gość, a obowiązki obowiązkami. A ich, trzeba przyznać, Czesi nie brakuje. Do tego dochodzi wieczne utrapienie z Marleną, która ciągle przekłada datę ślubu, Doris, która straszy gości rozmawiając z Filipem, Tusią, która ciągle gdzieś się szwenda i … tak wymieniać można jeszcze długo. Mimo wszystko Maurycy coraz bardziej wtapia się w magnoliowy klimat, nasiąka nim, staje się bardziej  domownikiem niż gościem. Jakie jeszcze tajemnice skrywa mała, bieszczadzka wioska? Czy na pewno jest to miejsce, gdzie można wieść spokojne, leniwe życie?

Uwielbiam książki Pani Grażyny Jeromin – Gałuszki. Każda ma niepowtarzalny klimat i zaskakuje czymś nowym. Urzekła mnie pierwsza część „Magnolii”, dlatego z niecierpliwością wypatrywałam jej kontynuacji. Często bywa tak, że druga część powieści nie jest już tak dobra jak pierwsza. Jednak w przypadku „Długiego lata w Magnolii”, wiedziałam, że się nie zawiodę. Zgodnie z przewidywaniami fabuła po prostu powaliła mnie na kolana. Czytałam z wypiekami na twarzy, nie mogąc się wręcz od książki oderwać. Czytając opis z tyłu książki można założyć, że fabuła jest banalna. Nic bardziej mylnego. Niby zwykły pensjonat, niby zwykli ludzie i ich codzienne problemy. Nie ma zachwytów nad sielskim życiem na wsi ani nad urokami bieszczadzkiego krajobrazu. Język jest prosty bez ozdobników i przysłowiowego lania wody. Autorka za to prowadzi czytelnika przez skomplikowane meandry ludzkiej psychiki, odkrywając zakątki mroczne i pełne niespodzianek. Sądziłam, że dobrze znam twórczość Pani Grażyny Jeromin – Gałuszki i nie dam się niczym zaskoczyć. Okazało się jednak, że byłam w błędzie, bowiem kończąc powieść niczego już nie byłam pewna, a najmniej tego jak książka może się zakończyć.


„Długie lato w Magnolii” to powieść obyczajowa z wątkami kryminalnymi, których nie powstydziliby się najbardziej poczytni pisarze powieści sensacyjnych. Całość ma lekką metafizyczną oprawę, jednak dla mnie owa metafizyczność brzmi całkiem prawdopodobnie. Zrozumie mnie ten, kto przeczytał choć jedną powieść tej Autorki. Z ogromnym żalem zakończyłam „Długie lato w Magnolii” i z niecierpliwością wypatruję kolejnej powieści Pani Jeromin – Gałuszki. 

Dzień Chłopaka

Dzień Chłopaka
źródło


Dziś szczególne święto wszystkich chłopców. Tych mniejszych i tych większych. Trudno o nim nie pamiętać mając trzech facetów w domu. Moi panowie to cały mój świat. Zapanowali w nim i urządzili po męsku. Kiedy wykruszyły się kobiety w mojej rodzinie, to oni zajęli ich miejsce. Patrzą na świat zupełnie inaczej. Czasem zazdroszczę im opanowania, rozsądku, dystansu do problemów i umiejętności odkładania emocji na bok. Męski światJ

Ściskam dziś mocno moich trzech panów, a wszystkim innych posyłam serdeczne życzenia. Bądźcie, panowie. Po prostu przy nas bądźcieJ

sobota, 27 września 2014

Jak ukraś książkę przez lubimyczytac.pl, czyli Justyna z Łodzi vel nocnamalpa atakuje

źródło


Dziś post pisany wyłącznie ku przestrodze. Postanowiłam go napisać aby ustrzec Was przed tym co mnie spotkało. Z pewnością znacie portal lubimyczytac.pl. Podobnie jak większość z Was jestem tam częstym gościem. Wiele razy wymieniałam się książkami z innymi użytkownikami. To świetny sposób na pozyskanie poszukiwanych tytułów. Za mną jest wiele wymian. Całe mnóstwo moich książek ma nowy dom, a u mnie za to zagościły powieści, na których bardzo mi zależało. Dotychczas nigdy nie zdarzyła mi się żadna wpadka. Książki zawsze do mnie trafiały, a ich stan odpowiadał opisowi podanemu przez dotychczasowego właściciela. Niestety ponoć wszystko co dobre kiedyś się kończy. Napisała do mnie dziewczyna skrywająca się pod nickiem nocnamalpa (jak się okazało całkiem trafiony). Zamarzyła się jej powieść Sylwii Chutnik „W krainie czarów”. Zgodziłam się na wymianę na „Lawendowy pokój”, który od dawna chciałam przeczytać. Jak się zapewne domyślacie, książka nigdy do mnie nie dotarła. Dziewczyna oczywiście nie odpowiada na setki wysłanych przeze mnie wiadomości. Niestety po czasie wpisałam w google jej nick i okazało się, że nie jestem jedyną naiwną. W pierwszej chwili pomyślałam sobie, że nie będę się przejmować. W końcu wiele nie straciłam, a są gorsze rzeczy, które mogły mi się przydarzyć. Jednak mimo tych pocieszeń, które sama sobie serwuję nie mogę przestać o tej małpie myśleć (przepraszam „nocnejmalpie”J). Doszłam do wniosku, że jednak straciłam znacznie więcej niż dotychczas zakładałam. Straciłam zaufanie, którego tak łatwo odzyskać się nie da. Justyna z Łodzi vel nocnamalpa siedzi sobie teraz wygodnie na kanapie z moją książką w dłoni, a ja zamiast pisać recenzję lub czytać, wylewam swoje żale w tym poście. Tacy ludzie jak ona nie mają sumienia, więc z całą pewnością nie poruszą jej moje słowa. Choć to ona jest złodziejką, naciągaczką i oszustką to i tak jest na pozycji wygranej. Co ja mogę zrobić? Napisać negatywny komentarz na lubimy czytać? Owszem, ale zginie pod lawiną następnych? Podręczyć dziewczynę wiadomościami? Owszem, ale jestem pewna, że spłynie to po niej jak po kaczce? Wysłać ostrzeżenia do znajomych z LC? Owszem, uczynię to, ale to przecież kropla w morzu. Nawet nie mogę podać jej danych, bo wtedy ja miałabym kłopoty. Dlatego właśnie powstał ten post. Celowo nick i imię tej dziewczyny umieściłam w tytule. Być może ktoś, decydując się na wymianę wpisze jej dane w google i trafi na te słowa. Mam nadzieję, że ustrzegę kogoś przed tą oszustką. Cóż … głowę mam pełną refleksji. Nie chcę Was jednak zanudzać. Chciałabym Was za to poprosić o nagłośnienie tej informacji. Jeśli możecie, umieśćcie ją na swoich blogach, bądź powiadomcie znajomych z LC. To chyba jedyny sposób walki z tego typu osobami. Ja na razie wszelkim wymianom mówią pas.