piątek, 18 lipca 2014

"U progu zagłady" Martin ZeLenay

Autor: Martin ZeLenay
Tytuł: "U progu zagłady"
Wydawnictwo: Znak
rok wydania: 2014
ilość stron: 478
moja ocena: 5/6










Po ciężkim dniu kładziesz się w końcu spać. Zegar miarowo odmierza godzinę. Za oknem ciemność i błoga cisza. Otulasz się ciasno kołdrą i ukołysany poczuciem bezpieczeństwa szybko zapadasz w sen.  Nawet nie wiesz, jak bardzo złudne jest to uczucie. Za chwilę może nie być miarowo tykającego zegara kołdry ani ciebie. Wystarczy czyjś szalony kaprys i jeden krótki rozkaz.

Państwo totalitarne rządzi się innymi prawami. Dziś jesteś na szczycie, jutro możesz spaść na samo dno. Życie jednostki nie ma żadnej wartości, o czym doskonale wie Pak Li. Kiedy więc zostaje mu przydzielone niezwykle trudne zadanie, wie, że od jego powodzenia zależeć będzie nie tylko jego życie, ale też życie całej jego rodziny. Pak Li odpowiada za transport ładunku wybuchowego, który ma się przyczynić do zniszczenia Watykanu. Ma do przebycia długą drogę. Chociaż zachował wszelkie środki ostrożności i nie zostawiał żadnych świadków, informacja o radioaktywnym ładunku przedostała się do osób, które nigdy nie powinny się o tym dowiedzieć.

Frank Shepard, oficer CIA, spędza urlop na Krecie. Wydawałoby się, że nic nie jest w stanie zakłócić mu wypoczynku. Szybko jednak okazuje się, że urlop spędzi wyjątkowo pracowicie, bowiem na Krecie zjawia się Pak Li ze swoim niebezpiecznym ładunkiem. I tak w rajskiej scenerii rozpoczyna się walka na śmierć i życie.

Historia stworzona przez Martina ZeLenay, choć fikcyjna, wręcz poraża wysokim stopniem prawdopodobieństwa. Autor wplótł w fabułę prawdziwe postaci i wydarzenia, takie choćby jak konklawe, wybór papieża czy kanonizacja Jana Pawła II. Zapewne dzięki sprytnemu zmiksowaniu prawdy z fikcją, czytając ma się wrażenie, że opisane wydarzenia mogły faktycznie mieć miejsce. Fabuła jest bardzo rozbudowana. Autor opisuje całe mnóstwo wydarzeń i postaci. Każda z pojawiających się osób jest precyzyjnie dopracowana, ma swoją historię i wyraziście zarysowany portret psychologiczny. Niestety momentami można się pogubić w gąszczu wydarzeń i postaci. Razem z bohaterami przemierzamy Azję i Europę, zatrzymujemy się na Krecie i zwiedzamy Rzym. Jednak piękno krajobrazu nie ma w tym przypadku znaczenia, bowiem cały czas mamy świadomość nadchodzącego niebezpieczeństwa.

Początkowo akcja toczy się niespiesznie. Autor przybliża czytelnikowi sposób funkcjonowania państwa totalitarnego, system podejmowania decyzji i powszechnie panujący lęk. Dzięki temu w pewnym sensie jesteśmy w stanie zrozumieć motywy działania i bezwzględność Paka Li.


„U progu zagłady” to naprawdę wciągający thriller polityczny. Trochę brakuje mu dynamiki, jednak mimo tego przeraża bardziej niż niejeden kryminał. Szaleńców na świecie nie brakuje. Pozostaje nam wierzyć, że tacy ludzie jak Frank Shepard są w stanie uchronić nas przed zagładą.


Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak



                                            

Jarocin Festiwal 2014


źródło


Jarocin Festiwal 2014 czas zacząć. Na kilka dni moje zazwyczaj senne miasteczko staje się centrum muzyki rozrywkowej. Mieszkam niedaleko sceny, dlatego też, nie wychodząc z domu mogę z powodzeniem uczestniczyć w koncercie. Kiedy byłam mała pojawienie się festiwalowych gości było naprawdę wielkim przeżyciem. W czasach, kiedy w telewizji były tylko dwa programy (czy młode pokolenie może w to uwierzyć?), z wypiekami na twarzy oglądało się młodych ludzi w czarnych skórach, obowiązkowych glanach i włosach postawionych na cukier (to nie literówka). Jarocin był symbolem wolności, sposobem na bunt i wyrażenie siebie. Dla nas, mieszkańców bywały to też niespokojne dni. Każdego roku dochodziło do poważnych bijatyk, w których straty ponosiło nie tylko miasto, ale też prywatni ludzie. W końcu mieszkańcy zbuntowali się i na długie lata koncerty zostały odwołane. W 2005 roku podjęto próbę reaktywacji festiwalu. Na szczęście z roku na rok przyjeżdżało coraz więcej młodych ludzi po prostu po to aby posłuchać muzyki, a nie wszczynać burdy. Dziś Festiwal w Jarocinie to już nie to samo co kiedyś. Inni ludzie, inny przekaz i inne potrzeby.
Zapraszam Was na stronę festiwalową klik. Szczególnie zachęcam do zapoznania się z niezwykle ciekawą historią rytmów. To właśnie w Jarocinie zaczynał mój ukochany Dżem, a także wiele innych kultowych już dziś zespołów.
W tej właśnie chwili odbywa się uroczyste otwarcie Spichlerza Polskiego Rocka – jedynego w swoim rodzaju muzeum. Występują: Tomasz Budzyński, Dzieci Jarocina, Piotr Banach, Sebastian Riedel, Muniek Staszczyk, Thataz.

Jutro pierwsze koncerty na dużej scenie i całe mnóstwo innych atrakcji. Zapraszam

Wsiądźcie razem ze mną do "Wehikułu czasu" i wczujcie się w klimat mojego miasta.


środa, 16 lipca 2014

"Linia serca" Eileen Cook

Autor: Eileen Cook
Tytuł: "Linia serca"
Wydawnictwo: Znak
ilość stron: 320
rok wydania: 2012
seria: Zaczytaj się
moja ocena: 4,5/6










Co bylibyście w stanie zrobić aby zatrzymać umykającą miłość? Czy istnieje jakaś granica, której przekraczać nie wypada? Mówią, że w miłości jak na wojnie: wszystkie chwyty są dozwolone. Jednak może czasem trzeba sobie po prostu odpuścić?

Sophie zamiast wymarzonego „czy wyjdziesz za mnie?” usłyszała, że jej ukochany Doug postanowił się wyprowadzić. Gdy minął pierwszy szok, dziewczyna zdecydowała, że tak łatwo nie zrezygnuje ze swojej wielkiej miłości. Bierze sprawy w swoje ręce i za wszelką cenę próbuje udowodnić ukochanemu, że bez niej jest bezradny jak niemowlę. Jednak wszelkie podjęte przez nią działania nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Na domiar złego Doug poznaje nieziemsko piękną dziewczynę. Sophie dowiaduje się, że nowa przyjaciółka jej byłego interesuje się zjawiskami paranormalnymi. Wpada na genialny pomysł aby udawać jasnowidza i przepowiedzieć konkurentce same nieszczęścia jeśli pozostanie w związku z Dougiem. Czy taki plan ma szanse się powieść?

„Linia serca” to typowa książka z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych. Czyta się ją szybko, fabuła wciąga jednak nie jest to powieść, która na długo zostaje w pamięci. Całość jest raczej banalna i dość przewidywalna. Gdyby nie wątek, w którym Sophie obdarza się zdolnościami paranormalnymi fabuła nie wyróżniałaby się niczym oryginalnym na tle książek o podobnej tematyce. Jest Ona i On, utracona miłość, „ta trzecia”, przyjaciółka, której zawsze można się wypłakać, nowy znajomy – niby przyjaciel, a jednak … no i plan odzyskania dawnej sympatii. Całość została okraszona szalonymi pomysłami głównej bohaterki, dzięki czemu, czytając nie można przestać się uśmiechać.


„Linia serca” to pełna humoru opowieść o odkrywaniu samego siebie, własnych pragnieniach, które często głęboko skrywamy i miłości, którą czasem można odnaleźć zupełnie przypadkiem. Jest to idealna powieść na rozweselenie i poprawę humoru. Choć nie wniesie do naszego życia wiele, to z całą pewnością uprzyjemni czas i wywoła uśmiech na twarzy.

poniedziałek, 14 lipca 2014

"Powrót" Hakan Nesser

Autor: Håkan Nesser
Tytuł: "Powrót"
Wydawnictwo: Czarna Owca
rok wydania: 2013
ilość stron: 336
Czarna Seria
moja ocena: 5,5/6











Dotychczas nie miałam styczności z twórczością Hakana Nessera, choć wiele się o nim w literackim świecie mówi. Jest jednym z popularniejszych szwedzkich autorów, który za swoje powieści był wielokrotnie nagradzany. Również za granicą jego książki często osiągały wysokie miejsca na listach bestsellerów. Autor zasłynął głównie z cyklu o inspektorze Barbarottim. Ja zaś pragnę przybliżyć Wam "Powrót". Jest to trzecia powieść z serii kryminałów, w których śledztwa prowadzi pewien ekscentryczny policjant.


Znacie komisarza Van Veeterena? Tym razem starszy pan ma ciężki orzech do zgryzienia. Nie dość, że boryka się z własnymi, zdrowotnymi problemami, to jeszcze trafiła mu się wyjątkowo trudna sprawa. Wycieczka przedszkolaków przypadkowo dokonuje makabrycznego odkrycia. Pod stertą gałęzi odnajdują zawinięte w dywan ciało, które pozbawione jest głowy, dłoni i stóp. Tak jakby sprawca celowo chciał utrudnić policji identyfikację zwłok. Czy mimo wszystko uda się ustalić tożsamość zamordowanego mężczyzny i co najważniejsze, odnaleźć zabójcę?

„Powrót” bezsprzecznie zasługuje na miano dobrego kryminału. Ma wszystkie cechy, które cenię w tego typu książkach. Nesser stworzył powieść, która wciąga od pierwszej strony i trzyma w napięciu do samego końca. Momentami aż kipi od emocji. Fabuła nie zawiera drastycznych scen, a sama akcja toczy się raczej powoli. Jednak wraz z jej rozwojem pojawia się coraz więcej pytań i wątpliwości, a samo zakończenie wręcz powala na kolana. Niby oczywiste, a jednak … Bogata fabuła i świetnie poprowadzony wątek kryminalny sprawiły, że choć zamknęłam książkę na ostatniej stronie to nie mogłam przestać o niej myśleć. Nieustannie krążyły mi po głowie pytania dotyczące ofiary. Czy jego życie mogło potoczyć się inaczej? Dlaczego tak łatwo się poddał? Samo zakończenie jest mocno kontrowersyjne i rodzi mnóstwo pytań. Jakich? O tym już musicie przekonać się sami.

W „Powrocie” śledzimy nie tylko rozwój śledztwa, poznajemy nowe fakty i snujemy domysły co do mordercy, ale także wspólnie z komisarzem Van Veeterenem borykamy się z jego osobistymi problemami. Starszy pan zmaga się z chorobą, która jak wyrafinowany morderca zaatakowała go znienacka, nie dając możliwości ucieczki. Silny dotychczas mężczyzna nagle zaczyna odkrywać w sobie typowo ludzkie obawy.


„Powrót” łączy w sobie cechy dobrego kryminału i równie wciągającej powieści obyczajowej. Śledząc postępy policji, która tropi mordercę, jednocześnie uczestniczymy w czysto ludzkim dramacie chorego człowieka, który choć z pozoru silny, nagle staje się słaby i bezbronny jak ofiara. 

czwartek, 10 lipca 2014

"Malownicze. Wymarzony czas" Magdalena Kordel

Autor: Magdalena Kordel
Tytuł: "Malownicze. Wymarzony czas"
Wydawnictwo: Znak
rok wydania: 2014
ilość stron: 350
moja ocena: 6!/6








Malownicze. Mała mieścinka gdzieś na krańcu świata. Miejsce, gdzie wszyscy dobrze się znają i wszystko o sobie wiedzą. Miejsce, gdzie czas płynie inaczej i ludzie są inni. W Malowniczem nie będziesz anonimowy, nie uciekniesz też przed przeszłością, bowiem zawsze znajdzie się ktoś, kto o niej pamięta. To miejsce, o którym się marzy albo, z którego się ucieka. Jedno jest pewne: nie pozostaje się względem niego obojętnym.

Madeleine ma wrażenie, że wszystko zmierza ku lepszemu. Wymarzony dom przechodzi remont, wymarzony mężczyzna jest w pobliżu, no i są jeszcze dziewczynki: Ania i Marcysia, które już prawie są jej wymarzonymi córeczkami. Czy życie nie jest piękne? No właśnie różnie z tym bywa, bowiem często w takich właśnie chwilach wystawia nas na próbę. Również nad Malowniczem zawisła czarna chmura. Niespodziewanie Magdę odwiedza przyjaciółka, z którą nie miała kontaktu od bardzo dawna. Marta zjawia się wraz z córeczką i psem, a cała trójka zachowuje się dość dziwnie. Czyżby kłopoty? Jakby tego było mało ktoś próbuje Magdzie zaszkodzić, uderzając w najczulszy punkt – dziewczynki. Wszystko co dotychczas wydawało się proste zdaje się sypać jak domek z kart. Czy Magdzie mimo wszystko uda się wyjść na prostą?

Już dawno nie czytałam powieści, która aż tak bardzo by mnie wciągnęła. Miło było zagościć w Malowniczem i poznać mieszkańców tego uroczego miasteczka. Wybrać się na herbatkę i drożdżówkę do Krysi, odwiedzić Magdę i koniecznie zajrzeć do sklepu mięsnego, gdzie zawsze można liczyć na świeże … ploteczki. Jakoś dotychczas rozmijałam się z książkami Pani Magdaleny Kordel i teraz widzę jak wielki robiłam błąd. Sporo mnie ominęło, ale za to jestem pewna, że nadrobię zaległości.

„Malownicze. Wymarzony czas.” To powieść taka jak lubię. Łączy w sobie wiele wątków, skupia wiele postaci i całe mnóstwo problemów. Mimo tego Autorka zadbała o spójność akcji, a każda z pojawiających się choćby epizodycznie postaci jest barwna i wnosi coś ważnego do fabuły. Choć powieść może uchodzić za lekką, łatwą i przyjemną to Pani Kordel udało się wpleść do niej również poważniejsze tematy. Obok miłości, przyjaźni i poszukiwania swojego miejsca na ziemi przeczytacie także o problemach związanych z adopcją, przemocy w rodzinie, a także o skutkach popełnianych latami błędów wychowawczych.


Z ogromną przyjemnością zagościłam w Malowniczem i zaprzyjaźniłam się z mieszkańcami tej uroczej miejscowości. Cieszę się ogromnie, że przede mną jeszcze inne książki Pani Magdaleny Kordel, a „Malownicze. Wymarzony czas” szczerze polecam.

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak


                                            

środa, 9 lipca 2014

Bardzo, bardzo Was proszę...



Choroba nie wybiera. Uczy pokory wobec życia i jednocześnie wdzięczności za to co mamy. Ponoć nic nie dzieje się bez powodu i wszystko ma jakiś głębszy sens. Łatwo jednak takie słowa wypowiedzieć, gdy jesteśmy zdrowi i nic złego się w naszym życiu nie dzieje. Kiedy jednak bezpośrednio dotyka nas nieszczęście, jesteśmy jedynie w stanie zadręczać się pytaniem „dlaczego?”.

Bardzo Was proszę, zajrzyjcie na tę stronę KLIK i poznajcie historię siedmioletniej Wiktorii, którą ja śledzę od początku. Teraz jednak pojawiła się możliwość udzielenia pomocy. Wesprzyjcie małą Wiktorię i Jej Rodzinę choćby dobrym słowem i modlitwą. Takie z pozoru drobne gesty mogą zdziałać cuda.

Agnieszka, Autorka bloga Stara Pracownia, napisała w swoim poście, że dobro powraca. To prawda. Ja przekonałam się o tym na własnej skórze. Przekonajcie się i Wy.

poniedziałek, 7 lipca 2014

"Narzeczona oficera" Charles Todd

Autor: Charles Todd
Tytuł: "Narzeczona oficera"
Wydawnictwo: Znak
seria: Zaczytaj się
rok wydania: 2013
ilość stron: 272
moja ocena: 5/6








Bardzo lubię serię „Zaczytaj się”. Pojawiają się w niej życiowe książki o różnorodnej tematyce. Dominują powieści obyczajowe o rodzinie, miłości, przyjaźni i codziennych problemach, czyli to co lubię najbardziej. Dodatkowo książki te są pięknie wydane i mają przystępną cenę. Czego więcej można wymagać? Tym razem mój wybór padł na „Narzeczoną oficera”.

„Sprzeciwiła się zasadom. Rzuciła wyzwanie wojnie. Wszystko w imię miłości…”

Lady Elspeth Douglas spędza wakacje w Paryżu goszcząc u swojej szkolnej przyjaciółki. Niebawem  zaręcza się z przystojnym bratem koleżanki. Ich szczęście nie trwa jednak długo, bowiem wybucha pierwsza wojna światowa i Alain zostaje powołany do wojska. Elspeth postanawia wrócić do Anglii, jednak w czasie podróży przez przypadek trafia na front, gdzie ma okazję doświadczyć okrucieństwa wojny. To co zobaczyła skłoniło ją do zmiany planów. Lady Elspeth Douglas porzuca swój tytuł i wbrew woli rodziny zostaje pielęgniarką. Czy delikatna arystokratka sprosta temu wyzwaniu? Czy jej serce nadal należeć będzie do Alaina?

„Narzeczona oficera” to wzruszająca opowieść o wojennych losach młodych ludzi. Autor doskonale oddał zmiany, jakie wówczas zachodziły, a także kontrast pomiędzy tym co było, a tym co jest. Pierwsza wojna światowa powoli niszczyła świat arystokracji pełen norm, zasad i konwenansów. Nie przywiązywano już tak wielkiej wagi do tego, co młodej damie wypada, a co jest absolutnie zabronione. Choć jak widać na przykładzie Elspeth pewne konwenanse były tak głęboko zakorzenione, że nawet wojna nie była w stanie ich zniszczyć. Główna bohaterka to bardzo silna dziewczyna. Jej upór i niezłomność charakteru pozwalają wygrać z konwenansami i osiągnąć cel. Dziś trudno nam sobie wyobrazić, że pielęgniarstwo, opatrywanie ran czy jakakolwiek pomoc cierpiącym mogą być plamą na honorze młodej damy, jednak sto lat temu takie zajęcie nie było godne panien z wyższych sfer.

Elspeth nie jest typową arystokratką. Potrafi sama o siebie zadbać, nie jest rozkapryszona ani marudna. Być może stało się tak dlatego, że dziewczyna wychowywała się bez matki, a po śmierci ojca znalazła się pod opieką kuzyna. Wiedziała co to cierpienie, strata i samotność. Wydarzenia te z pewnością wpłynęły na jej charakter, co z kolei pozwoliło doskonale odnaleźć się w roli pielęgniarki. W powieści pojawia się też wątek żołnierzy wracających z frontu, okaleczonych fizycznie i psychicznie. Autor składa także hołd pielęgniarkom, których poświęcenie nie zawsze było doceniane.


„Narzeczona oficera” nie należy z pewnością do dzieł wybitnych, pozostających na długo w pamięci. Jednak uważam, że książkę warto po nią sięgnąć. Szczególne spodoba się osobom, które lubią czytać o miłosnych zawirowaniach i trudnych życiowych decyzjach z wojną w tle.

środa, 2 lipca 2014

"Madeleine" Consilia Maria Lakotta

Autor: Consilia Maria Lakotta
Tytuł: "Madeleine"
Wydawnictwo M
rok wydania: 2014
ilość stron: 260
moja ocena: 4/6














Niedawno czytałam „Mariskę z węgierskiej puszty” Consilii Marii Lakotty. Powieść na tyle mnie zafascynowała, że z ciekawością sięgnęłam po „Madeleine” najnowszą wydaną w Polsce książkę tej Autorki. Liczyłam na równie wciągającą lekturę.

Madeleine i Heliera łączy wielka miłość. Młodzi planują wspólnie spędzić resztę życia, gdy tylko ojciec dziewczyny wyrazi na to zgodę. Wydaje się, że żadna siła nie jest w stanie ich rozdzielić, jednak takie przekonanie może się okazać złudne. Na drodze ich wspólnego szczęścia staje Yvonne, kuzynka Madeleine, która postanawia za wszelką cenę rozdzielić zakochanych. Snutym przez nią intrygom coraz bardziej sprzyjają okoliczności, a duma i niezłomność charakteru Madeleine i Heliera okazują się dla nich zgubne.

„Madeleine” to powieść dość specyficzna. Właściwie trudno jest umiejscowić ją w czasie. Początkowo sądziłam, że akcja rozgrywa się mniej więcej w XIX wieku, gdyż konstrukcja fabuły i portrety psychologiczne głównych bohaterów idealnie wpasowują się w tamtą epokę. Bohaterowie są albo krystalicznie czyści, honorowi i niezłomni, albo na wskroś źli i pozbawieni pozytywnych cech. Owa czarno – biała konstrukcja fabuły potęguje wrażenie nierealności opisywanych wydarzeń. Lektura „Madeleine” przywodziła mi na myśl piękną baśń o idealnej miłości, która choć napotyka przeszkody ostatecznie zawsze zwycięża.

Warto zwrócić też uwagę na osobę Autorki. Consilia Maria Lakotta urodziła się jako jedno z bliźniąt syjamskich zrośniętych skroniami. Drugie z bliźniąt zmarło, a Consilia na zawsze pozostała dotknięta paraliżem prawej strony twarzy. Od dziecka była niezwykle utalentowana, a dzięki miłości i wsparciu najbliższych jej talent miał szansę w pełni rozkwitnąć. Szybko stała się poczytną pisarką, która w swych powieściach starała się nawiązywać do wartości chrześcijańskich.


„Madeleine” napisana została pięknym, kwiecistym językiem i z dbałością o szczegóły. Fabuła rozgrywa się niespiesznie, a główni bohaterowie powoli motają się w sieć intryg i niespodziewanych splotów okoliczności. Uroku powieści dodaje bajkowa sceneria wybrzeży Normandii, gdzie nie brakuje romantycznych zakątków, tajemniczych ruin, a także gdzie stare legendy wciąż żyją swoim życiem.

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu M